Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj tak na szybko chcę Wam pokazać swój nowy koszyczek. Mój mężczyzna słynie z tego, że rzuca wszystko gdzie popadnie, więc specjalnie z myślą o tym zrobiłam ten koszyczek. Jako, że bardzo lubi rzucać "to" wszystko na parapet, koszyczek ten znalazł sobie miejsce właśnie tam :)
Zrobiłam go bez żadnej formy dlatego jest troszkę krzywy. I tak na prawdę nie ma co oglądać, ale jak już jest to pokażę :)
Kokardka, klejona, nie szyta :)
Moje byle jakie róże z krepiny
W środku tulipanki
A tutaj pokażę Wam swoją własnoręcznie, krzywo uszytą podusię. Proszę nie śmiejcie się, bo wiecie, że dopiero zaczynam. Te literki to pożal się Panie Boże ;) Maszyna co chwilę zrywała mi nitkę, przez co na koniec już zupełnie przestałam sie starać, a w rezultacie zapomniałam doszyć środek do literki "e".
Ostatnio mało robię, dużo myślę, mam jeszcze dwie prace do wykończenia, jedna czeka już dwa tygodnie, bo nie mam pomysłu na przykrywkę, a druga już tydzień, bo nie mam pomysłu na dodatki. Do tego jeszcze się zastanawiam co dorobić do tej kołyski, podusię, pudełeczko?!
A jeszcze jakby było mało to za niecałe 3 tygodnie wybieram się na wesele i szukam odpowiednich dodatków do sukienki. Największym problemem są buty, bo nie mogę się zdecydować na kolor ;/
Myśląc o dodatkach żegnam się z Wami na dzisiaj :) Pozdrawiam serdecznie każdego z osobna. Jest mi niesłychanie miło, że tutaj jesteście, dziękuję za Wasze wspaniałe rady i miłe komentarze, ale najbardziej za Waszą obecność.
I codziennie do Was zaglądam, ale nie zawsze zostawiam komentarz. Wybaczcie :)

