Dzień dobry! Witam serdecznie wszystkich moich gości, wszystkich nowych obserwatorów. Po dłuuuuuuuugaśnej przerwie i dłuuuugim lenistwie czas wracać i coś robić :) Przede wszystkim i po pierwsze to moje spóźnione, ale szczere Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku ;) Nie ma to jak miesiąc później, ale sam fakt się liczy. Niestety przed świętami byłam zbyt mocno zaganiana by wpaść i napisać kilka słów od siebie. Wczoraj pierwszy raz od miesiąca zajrzałam na swojego bloga.... Dziękuję tym, którzy mnie odwiedzali i komentowali, mimo, iż ja sama nie mogłam się tym samym odwdzięczyć :) Byłam w Polsce, później na Słowacji, a jak się jest na wyjeździe to człowiek chce się cieszyć każdą chwilą. I uwierzcie mi, że czasu szkoda na to by cokolwiek w internecie szperać :)
No, ale jestem i coś robić będę, bo paluszki świerzbią. Jednak zanim to, to muszę uzupełnić zapasy. Dosłownie wszystkiego. Wełny, kordonków, papierów, nici..... Poświąteczne braki dają się we znaki :)
Do rzeczy. Dzisiaj pokażę Wam tylko dwie podusie, bo coś robić chciałam, ale nie miałam za bardzo z czego. Jedna zwykła poszewka z lamówką dookoła. Znaczy takim wykończeniem, lamówki nie doszywałam :) Druga "patchworkowa", krzywa, tak na próbę. By sprawdzić jak mi pójdzie. No i poszło, jak poszło. Krzywo i ciężko, ale myślę, że daje radę ;) Nie szkoda mi było materiału, ale jedno wiem na pewno! Nożyczki muszę kupić!!!! Kiedyś przeczytałam, że kto brzydko tnie, ten brzydko szyje. No i proszę!! Przykład poniżej :)
Troszkę zjechałam przy koteczku na bok. Zobaczyłam dopiero później. Taka rozgarnięta jestem :)
Tutaj ta druga, zwykła podusia
I obie wykończone na zakładki. Nie doczekałam się jeszcze stopek do zamków, więc zakładki na razie muszą wystarczyć :)
To wszystko. Mam nadzieję, że jak tylko zaopatrzę się w materiały to i wena wróci! Jeszcze troszkę i do Was wszystkich też zajrzę. Niech tylko ogarnę się całkiem i przyswoję z powrotem do rzeczywistości :)
Pozdrawiam serdecznie!!
xxx



