piątek, 21 lutego 2014

Poduszka z kuchennych ściereczek

Dzień dobry kochani. Ostatnio jestem nieobecna, mało zaglądam do Was, ale jakoś czasu na wszelkie aktywności brak ;) Tym bardziej dziękuje tym, którzy mimo mojej nieobecności wciąż tutaj zaglądają. Jak zawsze mam nadzieję, że niebawem czasu pojawi się więcej, chęci wrócą, a wena wraz z wiosna czystą i pachnącą pojawi się niczym tornado ;) Mój komputer nie żyje jednym słowem. Myślę, że rozsypał się na dobre. W związku z tym mam troszkę utrudnione zadanie z wrzucaniem postów :) Na tablecie nie da się zrobić wszystkiego, nawet teraz klawiatura zasłania mi tekst, więc piszę na ślepo :)) Trudno, nie to najważniejszy problem, a zdjęcia. Kilka dni próbowałam i nie mogłam. Nie mam opcji prześlij z komputera. Muszę najpierw wrzucać na Picassa, a stamtąd tutaj. Troszkę bardziej skomplikowane, ale działa!
I tak dzisiaj przychodzę nie z nowością, bo podusia ma już jakiś miesiąc, ale jeszcze nie było okazji pokazać. No i żeby nie było tak pusto....  Nie wiem jak jakość zdjęć, bo z tym również ciężko ostatnio, więc jakby było mega kiepsko, to przepraszam. Boziu!!! Całe wieki zajmuje mi pisanie tego posta ;)
Podusia zrobiona z wyjątkowo ślicznych ściereczek kuchennych, które kupułam w sklepie.... nie pamiętam jakim?! Wiązana na kokardy, które moim zdaniem powinny być dłuższe, ale już są jakie są. 3 rodzaje ściereczek, jedna biała z różyczką, jedna cała w róże, a kolejna fioletowa :) Kończę pisanie, bo to bardziej męczące niż bieganie na 30 km 






Pozdrawiam Was serdecznie. Jutro, bądź wieczorem zbiorę się w sobie i do Was zajrzę.
xxx

sobota, 1 lutego 2014

Recykling pudełka po herbacie. Igielnik i pudełko na szyciowe przydasie, haft płaski

Witajcie moi drodzy. Dziękuję za serdeczne i miłe komentarze pod moim ostatnim postem. Cieszy mnie, że podobał Wam się igielnik dzbanuszek i mam nadzieję, że dzisiejszy również się Wam spodoba. Jest to recykling pudełka po herbacie. Troszkę szyte, troszkę z pomocą kleju. Jednak przede wszystkim i najważniejsze dla mnie jest to, co znajduje się na samym wierzchu... czyli haft płaski. W końcu zajęłam się prawdziwym rękodziełem. :) Technika niesamowicie piękna, wymagająca wprawnej ręki,   ogromnej precyzji, ale za to warta poświęcenia i efektów końcowych. Hafcik mały, delikatny, w równie delikatnych kolorach. :)
Jak się patrzy bezpośrednio i jest ładnie zamknięte to tak tej krzywizny z przodu nie widać ;) W środku musiałam usztywnić tekturkami by boki nie wyginały się tak jak ten przedni. Jakaś nitka mi się na zdjęciu przyplątała :)
Zapięcie nie należy do najwygodniejszych. Na początku miał być koralik, ale jest też niewygodny. Są wstążeczki. Czekam na jakieś ciekawe propozycje co do zapięcia. Może Wam coś fajnego przyjdzie do głowy?!


Haft nie jest idealny, ale praktyka czyni mistrza :)



I przy okazji jedno z szydełkowych serduszek, które udało mi się ostatnio zrobić i towarzyszyło podczas sesji :) Drugie jest troszkę inne, jednak zdjęcia nie zrobiłam.


Zdjęcia koszmarne, ale chyba mam obiektyw zamazany, muszę rozkręcić i sprawdzić :) 
Pozdrawiam!


czwartek, 23 stycznia 2014

Igielnik dzbanuszek

I'm a little teapot, short and stout....
here's my handle, here's my spout...
I'm a clever teapot, yes it's true....

Hehe, dzień dobry :) Dzisiaj mowa, jak powyżej o dzbanuszku do herbaty. Niestety herbaty w nim nie ma, ale za to dużo igieł i szpileczek. Jest to igielnik. Mój własny ;) Jak widzę dzbanki to zawsze mi się powyższa piosenka dla dzieci przypomina, bo był czas, że musiałam ją na okrągło śpiewać. :) O mądrym dzbanuszku i jego zdolnościach zmieniania rączki na... "dziubek" (?) i odwrotnie :) niestety mój takich zdolności nie posiada, ale za to doskonale się sprawdza w swojej roli, czyli trzymaniu szpileczek. Ah... troszkę mnie dzisiaj poniosło z tym dzbankiem i całym sprawozdaniem :) Wybaczcie :) No już, już.. pokażę zdjęcie. Tylko jedno, bo co tu więcej pokazywać. 

Dodam jeszcze, że nie chciało mi się go kończyć, oj bardzo się nie chciało. Jak zostawiłam go w grudniu, pojechałam na wakacje, wróciłam, tak leżał i leżał. W końcu go przeprosiłam i skończyłam.. tydzień temu bodajże. 


Zdjęcie oraz całość mało rewelacyjna, ale szyłam ręcznie. Co mi niezbyt dobrze wyszło. Przy rączce zbytnio się  nie postarałam, ale reszta.. no oceńcie sami. Ja w planach mam kolejny, nieco inny :)
Teraz spokojnie i z czystym sumieniem mogę się umówić z Iloną i Jej igielnikiem na pyszną herbatkę :)

Tymczasem pozdrawiam i samych twórczych myśli życzę :)
Zapraszam również na Dziecięce inspiracje, dzisiaj inspiracje prosto od serca- walentynkowe!!!

środa, 22 stycznia 2014

Dorota ma kota :)

No tak, bo se go uszyła :) Chciałam kota i mam kota. Co prawda nieprawdziwy, ale jest. Kociarą nie jestem, choć koty u mnie ostatnio w głowie siedzą. Uwielbiam wszystkie zwierzęta, ale jakoś na te kotki mnie naszło.. Dzień dobry z resztą wszystkim gościom i podglądaczom. Spóźnione wszystkiego najlepszego z okazji dnia babci. A dziś wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziadka. :) Ja swojej babci życzenia złożyłam, moje dzieci babciom też życzenia posłały. Mają aż 3, w tym jedną prababcię, a moją babcię :) 

Życzenia poleciały, to teraz poleci zdjęcie.. kota mianowicie :)
Jest sporawy, większy od wazonu, jak widać. Nie mierzyłam, ale myślę, że ponad 20cm ma, a może nawet i więcej. 


No i tym postem pozdrawiam wszystkie kociarki, fanki kotów i nie fanów oczywiście też. Pozdrawiam i do następnego :)

niedziela, 12 stycznia 2014

Poduszki, z lamówką i "patchworkowa"

Dzień dobry! Witam serdecznie wszystkich moich gości, wszystkich nowych obserwatorów. Po dłuuuuuuuugaśnej przerwie i dłuuuugim lenistwie czas wracać i coś robić :) Przede wszystkim i po pierwsze to moje spóźnione, ale szczere Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku ;) Nie ma to jak miesiąc później, ale sam fakt się liczy. Niestety przed świętami byłam zbyt mocno zaganiana by wpaść i napisać kilka słów od siebie. Wczoraj pierwszy raz od miesiąca zajrzałam na swojego bloga.... Dziękuję tym, którzy mnie odwiedzali i komentowali, mimo, iż ja sama nie mogłam się tym samym odwdzięczyć :) Byłam w Polsce, później na Słowacji, a jak się jest na wyjeździe to człowiek chce się cieszyć każdą chwilą. I uwierzcie mi, że czasu szkoda na to by cokolwiek w internecie szperać :) 
No, ale jestem i coś robić będę, bo paluszki świerzbią. Jednak zanim to, to muszę uzupełnić zapasy. Dosłownie wszystkiego. Wełny, kordonków, papierów, nici..... Poświąteczne braki dają się we znaki :)

Do rzeczy. Dzisiaj pokażę Wam tylko dwie podusie, bo coś robić chciałam, ale nie miałam za bardzo z czego. Jedna zwykła poszewka z lamówką dookoła. Znaczy takim wykończeniem, lamówki nie doszywałam :) Druga "patchworkowa", krzywa, tak na próbę. By sprawdzić jak mi pójdzie. No i poszło, jak poszło. Krzywo i ciężko, ale myślę, że daje radę ;) Nie szkoda mi było materiału, ale jedno wiem na pewno! Nożyczki muszę kupić!!!! Kiedyś przeczytałam, że kto brzydko tnie, ten brzydko szyje. No i proszę!! Przykład poniżej :)

Troszkę zjechałam przy koteczku na bok. Zobaczyłam dopiero później. Taka rozgarnięta jestem :)



Tutaj ta druga, zwykła podusia


I obie wykończone na zakładki. Nie doczekałam się jeszcze stopek do zamków, więc zakładki na razie muszą wystarczyć :)


To wszystko. Mam nadzieję, że jak tylko zaopatrzę się w materiały to i wena wróci! Jeszcze troszkę i do Was wszystkich też zajrzę. Niech tylko ogarnę się całkiem i przyswoję z powrotem do rzeczywistości :)
Pozdrawiam serdecznie!!
xxx


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts

Social Share Icons